otwórz widżet facebooka

Noc generałów

Dodano 12 grudnia 2014, wpis archiwalny Noc generałów

„Zabrany zostałem w nocy z 12 na 13 grudnia 1981roku przez uzbrojonych oficerów i pod bronią wyprowadzony z domu. Zawieziono mnie na posterunek Milicji w Jaraczewie, a następnie w asyście drugiego samochodu przewieziono do Ostrowa Wlkp. Jak się później okazało byłem pierwszym internowanym z naszego terenu” – wspominał Mieczysław Barański – działacz Solidarności PGR w Rusku.

            To co zdarzyło się 13 grudnia 1981 roku, było konsekwencją systematycznej pauperyzacji i zniewolenia społeczeństwa polskiego, przez istniejący wówczas system komunistyczny. Rok 1980 obfitował w burzliwe wydarzenia społeczno – polityczne, ówczesny rząd robił co mógł aby wieści o coraz częstszych społecznych niepokojach nie przedostawały się do wiadomości publicznej. Ale blokada informacji na niewiele się zdała. Niezadowolenie społeczne swoje apogeum osiągneło latem. 1 lipca rząd ogłosił podwyżkę cen mięsa i wędlin, która spotkała się ze stanowczą dezaprobatą społeczeństwa i stała się przyczyną starajków, a naużytek zewnętrznej propagandy nazywane „nie uzasadnionymi przerwami w pracy”. Pogarszające się warunki życia spowodowały, iż niepokoje społeczne zaczęły  obejmować coraz więcej zakładów pracy. Bardzo szybko fala strajkowa ogarnęła cały kraj.

Pierwsze strajki w jarocińskim. W informacji poufnej Służby Bezpieczeństwa, z dnia 2 sierpnia 1980r. skierowanej do I sekretarza PZPR w Kaliszu czytamy: [...] „przerwa w pracy miała miejsce  w godzinach od 10.00 do 14.30 w Zakładach Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego w Kotlinie. Przerwała pracę grupa 122 osób I zmiany, żądając podwyższenia stawki godzinowej”. Strajki w Jarocinie zaczęły się po 20  sierpnia 1980r. kiedy do Jarocińskich Zakładów Przemysłu Maszynowego Leśnictwa ”Jaroma, przyjechał kierowca z Gdańska i przekazał pracownikom, Andrzejowi Siankowskiemu i Leszkowi Dąbrowskiemu ulotkę z 21 postulatami. Chciałbym tu przypomnieć słynne porozumienia sierpniowe, podpisane m.in. w Gdańsku przez Lecha Wałęsę i wicepremiera Wojciecha Jagielskiego, co w konsekwencji doprowadziło do powstania  nowego Związku Zawodowego „Solidarność”. W „Jaromie” zorganizowano wówczas zebrania załóg na poszczególnych wydziałach z propozycją utworzenia nowych związków zawodowych i ogłoszeniem strajku. Większość pracowników powiedziała – tak. Zakład został oflagowany, wywieszono transparenty zawierające 21 postulatów i przystąpiono do strajku. Podobna sytuacja panowała w innych jarocińskich zakładach: „JFM”, „Jafo”, „Jarkonie”, „PPKS” czy też w „Izolacji”. 15 września 1980r. powołany został Międzyzakładowy Komitet Założycielski „Solidarność”. W jego skład weszły cztery jarocińskie zakłady. W ten sposób Jarocin stał się pierwszym miastem w Wielkopolsce, w którym formalnie działała międzyzakładowa struktura związkowa. W tym czasie w kraju strajkowało ponad 4600 zakładów pracy. Powstawały nowe komitety strajkowe i związki branżowe.

Rok 1981 to kontynuacja fali strajkowej, eskalacja postulatów, wieców i żądań pracowniczych. We wrześniu, w Kaliszu zorganizowano wiec i marsz, podczas którego wznoszono okrzyki: ”My chcemy chleba”, ”Więcej mięsa”, „Dajcie nam proszki do prania”, „Nie chcemy być brudni”. Działania Partii stały się przedmiotem drwin, na ulicach wieszano plakaty wyśmiewające „sukcesy” PZPR, np:” Dalsze sukcesy partii: mniej chleba, mniej mięsa, mniej mleka, brak lekarstw, brak mydła, brak papierosów, brak konkretnych rozwiązań”. Kierownictwo „Solidarności”  w rozmowach z rządem, było co raz bardziej twarde i nieustępliwe. Sytuacja w kraju stawała się bardzo napięta. Stanisław Szymczak, nowy przewodniczący Jarocińskiej „Solidarności” swoją wizytę w Bydgoszczy w i spotkanie z Lechem Wałęsą, wspominał: [...]” Atmosfera była nadzwyczaj gorąca i burzliwa. Wielu działaczy domagało się ostrej odpowiedzi na atak na Związek. (chodziło o tzw. wydarzenia bydgoskie i pobicie J.Rulewskiego). Żądali podjęcia działań konfrontacyjnych. Padały nawet głosy proponujące ogłoszenie powstania narodowego, i było to rozważane całkiem serio. Wałęsa stanowczo nalegał, aby podjąć jeszcze rozmowy z rządem”[...] 2 grudnia w Sejmie dyskutowano o specjalnych uprawnieniach dla rządu, który przerwał rozmowy z „Solidarnością”. Z kolei władze Związku, 3 grudnia w Radomiu stwierdziły, że władze przygotowują atak na NSZZ „Solidarność”...

13 grudnia - stan wojenny. W nocy z 12 na 13 grudnia pod przywództwem generała Wojciecha Jaruzelskiego, dwudziestu generałów i pułkowników utworzyło Wojskową Radę Ocalenia Narodowego, (WRON-a), wprowadzając stan wojenny na obszarze całego kraju. Chciałbym tu wspomnieć, iż w składzie WRON- y był generał Edmund Molczyk, pochodzący z Jarocina. Społeczeństwo dowiedziało się o wprowadzeniu stanu wojennego z radia, 13 grudnia o godz. 6.00 rano, kiedy to generał Jaruzelski wygłosił przemówienie. Na ulicach pojawiły się Obwieszczenia Rady Państwa, wydrukowane rok wcześniej w Moskwie. W ubiegłym roku, w 30 rocznicę stanu wojennego, zapytałem Czesława Robakowskiego który pełnił wówczas obowiązki Naczelnika Miasta ( odpowiednik dzisiejszego Burmistrza) Jarocina w 1981 r. o okoliczności w których dowiedział się o tych wydarzeniach: „O wprowadzeniu stanu wojennego dowiedziałem się w sytuacji dość banalnej, a mianowicie w niedzielę 13 grudnia, około godz. 6 rano szykowałem się na polowanie, jak co roku o tej porze miałem uczestniczyć w polowaniu na zające. Jak pamiętam, gdzieś po 20 minutach mam telefon od kolegi –czy ty słuchałeś radia – nie, mówię. A on : „to włącz radio bo  wprowadzili stan wojenny”...   A ja jako Naczelnik miałem wiedzę dotyczącą zachowań w sytuacjach nadzwyczajnych. W tym momencie wiedziałem, że z polowania nic, i trzeba zająć się obowiązkami. Mieliśmy w Urzędzie całą procedurę zachowań, w związku z tym powiadomiłem swojego współpracownika i rozpoczęliśmy dyżur stały. Już w godzinach rannych odbyło się spotkanie wszystkich dyrektorów zakładów pracy i kierowników instytucji celem przekazania tej informacji i przyjęcia zasad  zachowania jak w sytuacjach nadzwyczajnych. Taka narada się odbyła, i jak pamiętam w godzinach rannych, chyba po godz. 8-ej przyszedł do Urzędu, do mnie jako do Naczelnika komisarz wojenny(...). Po wprowadzeniu godziny milicyjnej, zobowiązany byłem jako Naczelnik do wydawania przepustek, zresztą sam także posiadałem przepustkę wydaną przez wojewodę, byłem też kontrolowany wielokrotnie. W tym czasie z Komitetem Miejskim PZPR, w zasadzie nie miałem kontaktów[…]”. W dniu wprowadzenia stanu wojennego, w działaniach na terytorium kraju wzięło udział ok. 70 tys. żołnierzy Wojska Polskiego, 30 tys. funkcjonariuszy  MSW, oraz bezpośrednio na ulicach miast 1750 czołgów i 1400 pojazdów opancerzonych, 500 wozów bojowych piechoty, 9000 samochodów oraz kilka eskadr helikopterów i samoloty transportowe.

Restrykcje W nocy 13 grudnia, 10 tysięcy funkcjonariuszy SB i ZOMO wzięło udział w Akcji "Jodła", której celem było zatrzymanie i umieszczenie w uprzednio przygotowanych aresztach i więzieniach wytypowanych osób, uznanych za groźne dla bezpieczeństwa państwa. W Jarocinie internowano 12 działaczy Solidarności : Mieczysława Barańskiego, Henryka Kasprzaka, Michała Lisiaka i Kazimierza Patryasa, Lecha Jakuboszczaka i Jerzego Zawisłę, Stanisława .Kończalika, Stanisława .Szymczaka, Jerzego Walczaka, Andrzeja Siankowskiego, Juliusza Szymczaka i Leszka Dąbrowskiego, który tak wspomina moment internowania: ”W tym czasie byłem Przewodniczącym  Rady Pracowniczej w Jaromie”. Kiedy w poniedziałek rano, 14 grudnia, przyszedłem do zakładu, nie zostałem wpuszczony do swojego biura. Podjąłem próbę zorganizowania ludzi i rozpoczęcia  strajku na Wydziale W1, jako sprzeciw wobec wprowadzenia stanu wojennego. Ludzie byli zastraszeni, smutni, bardzo przygnębieni, wystraszeni. Nie chcieli podejmować żadnych otwartych rozmów. Następnego dnia rano, chwilę po rozpoczęciu pracy, przyszedł do mnie szef ORMO i powiedział abym się wstawił u dyrektora. Domyślałem się co się wydarzy. Pożegnałem się z kolegami i poszedłem, z dyrektorem spotkania nie było. Na korytarzu zabrało mnie trzech funkcjonariuszy SB i wyprowadzili z zakładu. Zawieziono mnie najpierw na Komendę Milicji w Jarocinie a następnie  do Ostrowa. W czasie zatrzymania byłem zastraszany i przesłuchiwany kilka godzin. Usłyszałem zarzut próby zorganizowania przewrotu… Rodzina nie wiedziała co się ze mną dzieje, nikt nie poinformował najbliższych o moim internowaniu, nawet koledzy i sąsiedzi. Wszyscy byli przestraszeni, ludzie bali się mówić cokolwiek. Nawet ojcu nikt na milicji ani w prokuraturze nie powiedział co się dzieje z jego synem. Rodzice dowiedzieli się dopiero pod koniec grudnia, i tylko dzięki staraniom ojca…” Zaraz po północy zamilkły cywilne telefony. W tym samym czasie 350 funkcjonariuszy milicji i SB, 550 żołnierzy MSW oraz około 3000 żołnierzy obsadziło wszystkie obiekty radia i telewizji. Wiadomości telewizyjne przekazywane były przez spikerów ubranych w mundury wojskowe, a w zakładach pracy pojawili się wojskowi komisarze wojenni. Wyłączono komunikację telefoniczną (co spowodowało liczne przypadki śmierci osób, których nie można było przewieźć do szpitali. Wprowadzono godzinę milicyjną od 22:00 do 6:00, jednocześnie zakazano zmiany miejsca pobytu bez uprzedniego zawiadomienia władz administracyjnych. Wstrzymano wydawanie prasy (poza dwiema gazetami rządowymi – "Trybuna Ludu „i "Żołnierz Wolności. Władze zamknęły granice państwa i lotniska cywilne. Czasowo zawieszone zostały zajęcia w szkołach. Dla społeczeństwa był to szok, wielu  traktowało ten stan jak wojnę. Ludzie byli wystraszeni, zagubieni, nie rozumieli tego co się wydarzyło...Ale niestety, to był dopiero początek wielu rodzinnych dramatów, nieszczęść, złamanych życiorysów, a nawet zbrodni.. Stan wojenny odwołano 22 lipca 1983roku.

                                                                       Andrzej Gogulski

                                      Członek Polskiego Towarzystwa Historycznego

Źródła:

1. Bezpośrednie relacje osób,

2. „Solidarność jarocińska…- autor. W.Wojtkowiak – 2010r.,

3. Wydawnictwa prasowe: „Ziemia Kaliska” i „Południowa Wielkopolska”

4. Opracowania encyklopedyczne,

Zdjęcie: Tymczasowa siedziba Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego NSZZ „Solidarność” w Jarocinie, na terenie ZPL  „Lenwit” w Witaszycach, w okresie po prowokacji bydgoskiej. Od lewej: Mirosław Sikora – radca prawny, Zbigniew Wawrzyniak – rzecznik prasowy, Jerzy Krysiak – członek MKS „S”, Andrzej Siankowski – wiceprzewodniczący MKS „S”, Konrad Jaroniak – przewodniczący KZ NSZZ „S” w ZLP „Lenwit” Witaszyce, Stanisław Szymczak – przewodniczący – MKS „S”.               

(Fotografia pochodzi z książki W. Wojtkowiaka – „Solidarność jarocińska…”)

×